
Wszystko zaczęło się, gdy Czeladnik, czyli ja wcisnąłem na klawiaturze swojego telefonu magiczny przycisk "DRZEMKA" co zaowocowało 10-cio minutowym spóźnieniem. Ruszyliśmy w stronę miejsca pracy. W połowie drogi okazało się, że jak zwykle czegoś zapomniałem, wróciłem- zabrałem-wróciłem do majstra-poszliśmy dalej. Potem jak zwykle dokończyliśmy z majstrem to, co obiecaliśmy sobie dzień wcześniej zrobić przed fajrantem... Byliśmy już w połowie, gdy z dołu usłyszeliśmy głos Dudka - starszego kolegi po fachu z innej ekipy (jednak też po AGH-u). "Mateo! Ja mam piwko, to jak chcecie to sobie na pół wypjcie" Starszy kolega po fachu "w niektórych kręgach nazywany "majstrem majstrów" zawsze ma racje, Firma po AGH-u słynie z tego, że 2 razy nie trzeba zadania zlecać. Tak więc Dudek przyszedł na górę do nas wypiliśmy po piwku i kontynuowaliśmy pracę. To sprawiło, że czas do pory śniadaniowej minął bardzo szybko i przyjemnie. Później majster wymyślił, że trzeba jętki poczyścić i zabrał się do roboty, mi zlecił zrobienie podłogi na małym odcinku - również zabrałem się do roboty. Ciąłem tak sobie deski i wtedy właśnie zdarzył się wypadek... Przeciąłem kabel od piły... no zdarza się. Naszczęście, starszy kolega po fachu - Dudek, miał drugą piłę do tego dużo lepszą niż ta majstrowa. Poszło gładko. W dalszej części dnia przyjechał transport z deskami. Cieszyłem sę jak dziecko, że kto inny zajął się rozładunkiem. Mimo tego, że majster teraz mi zlecił szlifowanie jętek... No cóż Pominąłem w tekście dwie przerwy na herbatkę, ale to tak krótkie przerwy, że ciężko sobie nimi zawracać głowę w tak ważnym sprawozdaniu z dnia. Na koniec, wieczorkiem, odśnieżyliśmy jakieś tam deski... "żeby nam je obwiało" - jak powiedział majster. Po fajrancie ochoczo wróciliśmy do domów. Wykonaliśmy jeszcze służbowy telefon, aby dowiedzieć się jaka pogoda w Krakowie i co nas czeka, po czym powiedziałem majstrowi - "majster jak coś dzwoń". Myślę, że dziś wieczorem"pojedziemy z majstrem w Bieszczady" co to znaczy opiszę w którymś z następnych postów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz